Chiński ekspres – K.S. Rutkowski. Self publishing w najlepszym wydaniu
Po lekturze W niewoli seksu stałam się fanką autora, jego styl i pomysł na literaturę bardzo mi się podoba i nie rozumiem dlaczego tak dobre książki nie znalazły uznania w oczach wydawców. Dziś przedstawiam Wam jedną z pierwszych książek Rutkowskiego, swoisty pamiętnik z podróży do Chin. Ta pozycja mogłaby służyć za mini-przewodnik turystyczny, lub okaz literatury podróżniczej, gdyby tylko wyposażyć ją w zdjęcia.
Książka miała w sobie wszystko to, co ucieszyło mnie jako czytelnika: sarkastyczne uwagi, ciekawy pomysł na fabułę, niebanalnego bohatera i męskie spojrzenie na świat. Tym razem nie będzie o seksie (no, prawie), ale możecie się spodziewać sporej dawki śmiechu i czerstwego spojrzenia na nas, jako Polaków za granicą.
Bohater wyrusza wraz z nastoletnią córką w podróż do Chin. Nie jest zwolennikiem wyjazdów zorganizowanych, ale czego nie robi się dla ukochanego dziecka? Mimo problemów z samym sobą, mężczyzna bierze się garść. Wycieczka jest pełna niespodzianek, czasem miłych, czasem nieprzyjemnych, jednak z całą pewnością zmieni obraz Chin w głowie bohatera. Zwiedzane miasta zaskakują kulturą mieszkańców, brakiem widocznych oznak ucisku ze strony władzy, oraz nowoczesnością nieraz przewyższającą kraje europejskie.
Niebagatelne znaczenie dla powieści ma też wewnętrzny świat mężczyzny, pełen smutku i depresyjnych myśli. Autor wplata w podróż zmagania postaci ze swoimi prywatnymi demonami, co znakomicie uzupełnia historię, ale również pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami.
Bardzo podobał mi się obraz kraju, jaki możemy oglądać oczami autora. Przyznam, że obalił on w mojej głowie kilka stereotypów wykreowanych przez media. Na uwagę zasługuje też wizerunek turystów z Polski. Nie raz wybuchałam śmiechem, ponieważ perypetie uczestników wycieczki były nad wyraz realne i jedynie pozornie śmieszne. Bogaci turyści, przekonani o własnej doskonałości i wyższości nad innymi ludźmi, mają wielce roszczeniową postawę. Szastają pieniędzmi i dają sobie wcisnąć najgorsze buble, a jednocześnie są skąpi i wszędzie usiłują coś ugrać, przekombinować. W Chinach polski cwaniaczek trafia na cwaniaczka regionalnego - co z tego wyniknie? Przeczytajcie.
Autor używa w powieści znanych mi już sposobów przyciągnięcia uwagi czytelnika. Stosuje prosty i cięty, męski język, sarkazm i nieco wulgaryzmów. Komentuje rzeczywistość z właściwym sobie humorem i sporą dozą realizmu. Wiele zauważa i zwraca uwagę nie tylko na aspekty podróżnicze, ale też na relacje międzyludzkie. To wszystko sprawia, że znów serdecznie polecam tę książkę. Zachęcam do odwiedzin na stronie autorskiej, tam możecie poczytać fragmenty (całkiem długie) książek Rutkowskiego, a także zakupić książki z dedykacją.
(...)- Fater, co to znaczy masturbować?
Zawsze bałem się trudnych pytań od własnego dziecka. To było jedno z nich.
- Dlaczego pytasz?
- To słowo jest w książce, którą czytam.
- Jakiej książce?
- Twojej.
(...) Czasami zastanawiałem się, po co w ogóle piszę, skoro nawet sam nie lubię się czytać (...)
więcej fragmentów << TUTAJ >>
Dla kogo
Dla wszystkich tych, którzy wątpią w polskich autorów. Dla fanów literatury podróżniczej w każdej postaci. Dla wielbicieli chińskiej kultury i czytelników przekonanych, że nic już ich nie zaskoczy.
Nie będzie numerka, ponieważ ciężko ocenić wspomnienia z podróży. Musi Wam wystarczyć fakt, że według mnie to bardzo dobra książka, wymykająca się jednak tradycyjnym klasyfikacjom.
Ocena 4+/6
Dziękuję Autorowi za możliwość poznania jego obrazu Chin - owszem, przypadł mi do gustu ;)